fbpx

Puszcza Notecka. Historia nieznana leśniczego Antoniego.

Fot. Przemysław Rzyski leśniczy Leśnictwa Gospódka

2 maja obchodzimy Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Data święta flagi nie jest przypadkowa i ma swoje uzasadnienie historyczne, 2 maja 1945 roku polska flaga zawieszona została przez polskich żołnierzy na Reichstagu w zrujnowanym Berlinie.

Jak obchodzi się Dzień Flagi? W ten dzień wielu z nas wywiesza flagę narodową przed domem, w oknach, czy na balkonach. W tym dniu flaga narodowa obowiązkowo znajduje się również na wszystkich leśniczówkach. Polscy leśnicy bardzo mocno są związani z tradycją i patriotyzmem. Są leśniczówki, przy których flagi narodowe powiewają przez cały rok. Oddają one hołd miejscowym leśnikom, którzy oddali swoje życie za wolność Ojczyzny. Jednym z takich miejsc jest leśniczówka Gospódka znajdująca się w środku Puszczy Noteckiej, w Nadleśnictwie Sieraków, gdzie w czasie okupacji niemieckiej mieszkał leśniczy Antoni Jarochowski.

Oto jego historia, historia cichego bohatera Puszczy Noteckiej.

Była środa 16 sierpnia 1944 roku. Letnie słońce wzeszło bardzo wcześnie, zwiastując piękny dzień. Nic nie zapowiadało tragedii, która miała się wydarzyć, choć ostatniej nocy niepokojące były odgłosy strzałów niesione po Puszczy Noteckiej.

gospodka 2

Fot. Archiwum rodzinne Przemysława Goździa wnuka leśniczego Antoniego.

Leśniczy Antoni Jarochowski, mieszkający w leśniczówce Gospódka (Nadleśnictwo Bucharzewo, Poznańska Dyrekcja Lasów Państwowych) szykował rower, aby pojechać do pobliskiej leśniczówki Szostaki, dowiedzieć się co też w tej nocy się działo. Doszły do niego pogłoski o desancie wywiadowców radzieckich i aresztowaniach leśników. Telefonicznie dowiedział się też, że żandarmi niemieccy jadą w kierunku Gospódki. Nie ukrył się w lesie, bo nie chciał narażać rodziny. W domu była jego matka, 12-letni syn Tadeusz, 17 - letnia córką Aleksandrą i jej przyjaciółka Maria Chwirot, która chroniła się w leśniczówce przed wywiezieniem na roboty do Niemiec.

Kiedy leśniczy wysłał dziewczynki do stodoły w celu młynkowania zboża, na podwórko zajechali zmęczeni wielokilometrową jazdą na rowerze żandarmi, z komendantem posterunku w Chrzypsku, żandarmem Preussem. Po krótkiej wymianie zdań komendant żandarmerii wyprowadził leśniczego Antoniego pod lufą karabinu w stronę lasu. Wtedy rozległ się odgłos pierwszego wystrzał. Obserwująca przez szpary w deskach stodoły całe zdarzenie, córka Aleksandra zemdlała.

Pierwsza kula ugodziła leśniczego w nogę, po niej była druga kula wymierzona w pierś. Kiedy krwawiący i konający leśniczy ostatkiem sił, cicho wzywał pomocy, żandarm dobił go trzecim strzałem w głowę. Nikt nie usłyszał wołania….skonał leśniczy, bohater, patriota. Osierocił córkę Aleksandrę i 12-letniego syna Tadeusza.

gospodka 5

Fot. Archiwum rodzinne Przemysława Goździa wnuka leśniczego Antoniego.

Po tej zbrodni oprawcy pospiesznie zakopali leśniczego na środku drogi przechodzącej między młodnikami opodal zabudowań gospodarczych i starannie zamaskowali miejsce pochówku, ubijając drogę kołami wozu konnego. Starali się ukryć miejsce pochówku i zatrzeć ślady zbrodni, lecz z ukrycia obserwował ich jeden z robotników leśniczego. Rodzinę i świadków egzekucji bezzwłocznie aresztowano i w upalny dzień, pieszo przepędzono do oddalonego o 16 km Sierakowa. Osadzono ich w miejscowym areszcie, a dnia następnego, po przesłuchaniu zostali przewiezieni do więzienia w Szamotułach.

Po 4 tygodniach, jak rodzinę zwolniono z aresztu, w miejscu zbrodni zielona trawa pokryta była jeszcze zaschniętą krwią leśniczego. Na miejsce pochówku robotnicy leśni przynieśli duży płaski kamień, zaznaczając to miejsce. Oni go znali i szanowali, oni wiedzieli, jakim był dobrym człowiekiem zawsze w potrzebie służącym pomocą.

Na usilne prośby rodziny okupanci wyrazili zgodę na ekshumację. 5 listopada 1944 roku zwłoki leśniczego Antoniego Jarochowskiego spoczęły na cmentarzu parafialnym w Sierakowie. Wszystko odbyło się w tajemnicy pod nieobecność najbliższych. Niemcy obawiali się manifestacji polskiego społeczeństwa w Sierakowie. Zamordowanie leśniczego przez żandarma Preissa nie było akceptowane przez władze niemieckie i uważane było za samowolę Niemca. W ekshumacji uczestniczyli, przymuszeni do tego przez żandarmerię niemiecką, sierakowscy harcerze z Szarych Szeregów, zwolnieni z obozu w Żabikowie.

gospodka 1

Fot. Archiwum rodzinne Przemysława Goździa wnuka leśniczego Antoniego.

Już po wojnie, w 1946 roku koledzy leśnicy i kombatanci ufundowali leśniczemu Antoniemu tablicę nagrobkową, która do dzisiaj jest na jego grobie w Sierakowie. Na tablicy widnieje napis: „Cześć bohaterowi. Tu spoczywa w Bogu Antoni Jarochowski leśniczy zamordowany przez Niemców dnia 16.08.1944 w leśniczówce Gospódka”

Miejsce egzekucji od zawsze było i jest do dzisiaj otoczone przez leśników czcią. Obecnie na tym miejscu znajduje się obelisk upamiętniający tę zbrodnię, odsłonięty 15 sierpnia 2008 r. z udziałem najbliższej rodziny, przyjaciół oraz leśników i kombatantów.

Wędrując po Puszczy Noteckiej, z łatwością rozpoznacie to miejsce, nie tylko po obelisku z tablicą pamiątkowa, ale po biało czerwonej fladze powiewającej przy cały rok na leśniczówce.

Krótkie było życie leśniczego Antoniego.

Jarochowski Antoni (1898-1944) – leśniczy. Urodził się 18 grudnia 1898 r. w Kątach pod Krzywiniem (powiat kościański). Gdy miał 17 lat, został wcielony do wojska pruskiego i wysłany na zachodni front I wojny światowej. Zatruty gazami bojowymi długo przebywał w szpitalu. Po odzyskaniu zdrowia jako ochotnik uczestniczył w Powstaniu Wielkopolskim, walcząc między innymi pod Rydzyną.

gospodka 6

Fot. Przemysław Rzyski leśniczy Leśnictwa Gospódka

Na początku lat 20-tych ukończył szkołę leśną w Margoninie i rozpoczął prace w Lasach Państwowych. Pracował w Nadleśnictwach Podanin, Międzychód, a od 1925 roku był leśniczym Leśnictwa Lichwin w Nadleśnictwie Bucharzewo. W Puszczy Noteckiej pracował w bardzo trudnym czasie, w którym to lasy puszczańskie trzeba było odbudowywać od podstaw po katastrofalnej gradacji sówki choinówki w latach 1922 - 1924. Był wielkim miłośnikiem puszczańskich lasów i zapalonym myśliwym. W latach 30-tych, w czasie wykonywania czynności służbowych, ugodzony został nożem w plecy, przez kłusowników kłusujących na stawach rybnych w okolicach Lichwina. Mocno to odchorował.

We wrześniu 1939 roku, tak jak wszyscy leśnicy, dostał rozkaz ewakuacji na wschód. Kolumna wozów konnych, którą się poruszali, wielokrotnie była ostrzeliwana przez lotnictwo niemieckie, a kiedy pod Sochaczewem dogonił ich front, zostali przez Niemców zawróceni do miejsca zamieszkania, czyli do Lichwina.

gospodka 3

Fot. Przemysław Rzyski leśniczy Leśnictwa Gospódka

Podczas okupacji niemieckiej w 1940 roku przeniesiony został karnie do leśniczówki Gospódka, oddalonej 16 km od Sierakowa. Niemcy celowo przenieśli go tak głęboko w puszczę, ponieważ bali się wprowadzić tam administrację niemiecką. Antoni w Gospódce prowadził działalność konspiracyjną w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego, był żołnierz Armii Krajowej „Zachód”. Prowadził nasłuchy radiowe, uczestniczył w budowie leśnych bunkrów, pomagał w dożywianiu zbiegów z obozów jenieckich ukrywających się w Puszczy Noteckiej. Nie brakowało mu odwagi, a las, który znał jak własna kieszeń, tylko ułatwiały skrywanie nielegalnej działalności przed okupantem. Posiadając na strychu radio, Antoni był źródłem prawdziwych informacji z frontów wojennych. Z nasłuchów w sierpniu 1944 roku dowiedział się, że kres III rzeszy jest bliski, niestety tego kresu nie doczekał.

Za swoją działalność i odmowę współpracy został rozstrzelany przez żandarmerię niemiecką 16 sierpnia 1944 roku przy zabudowaniach Leśniczówki Gospódka. Zwykły leśniczy, niezwykły człowiek, żył tylko 46 lat.

Cześć i Chwała Bohaterowi Puszczy Noteckiej.

gospodka 7

autor: Istvan Dabi (Budapeszt)

Opracował:Roman Tomczak