fbpx

Odwołanie wicemarszałka Terleckiego. Czy to się uda?

Wczoraj opozycja złożyła wniosek o odwołanie z funkcji wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego. Bezpośrednim powodem tego wniosku jest jego – słynny już wpis – dotyczący Białorusi. Czy to odwołanie się uda? 

 

 

 

Teoretycznie nie powinno. I to nie tylko dlatego, że również teoretycznie, PiS ma w tej sprawie większość. Także dlatego, że wcześniejsze doświadczenia pokazują, że nie ma terminu głosowania takiego wniosku. Że marszałek Sejmu może taki wniosek nie poddawać pod głosowanie do końca kadencji. Takie przypadki już były. Sprawa jednak moim zdaniem nie jest taka oczywista. Dlaczego? 

Ano dlatego, że należy zapytać co w przypadku, kiedy na przykład podjęto by uchwałę, która zobowiąże marszałek Sejmu, do głosowania tego wniosku w konkretnym terminie? Choćby: „Zobowiązujemy marszałek Sejmu do głosowania tego wniosku do dnia 30 czerwca”. Czy dla takiej uchwały nie będzie większości? 

Tutaj nie jestem pewien. Ryszard Terlecki naprawdę ciężko pracował, żeby zrazić do siebie poważnej grupy większości rządowej. Wystarczy przypomnieć, jak krytykował reformy sądów Zbigniewa Ziobry - miał rację, co nie zmienia faktu, że zaatakował ukochane dziecko ministra. Jeżeli chodzi o Jarosława Gowina, to przecież wielokrotnie nie atakował jego dzieci politycznych, tylko jego dzieci biologiczne. Wszyscy to pamiętamy, trudno się więc zakładać, żeby Jarosław Gowin za marszałkiem Terleckim jakoś specjalnie przepadał. Pamiętamy uwagi, że najchętniej pozbyłby się koalicjantów – to taka uwaga natury generalnej. Pewnie i w ramach rdzennego PiS-u – zważywszy na sposób funkcjonowania marszałka - też ma sporo „przyjaciół”. 

Sprawa jest więc moim zdaniem rozwojowa. I nie wykluczam, że może się opozycji udać. Że marszałek Terlecki się doigrał. 

No cóż, kto sieje wiatr ten zbiera burzę…