fbpx

Skąd się wzięła Morawiecki - Inflacja?

Niech premier Morawiecki nie zastanawia się czy obecna inflacja przyszła do nas ze wschodu czy z zachodu. Takie rozważania, mają sens tylko wtedy, jeśli zastanawiać się czy ulica Nowogrodzka jest na wschód czy na zachód od kancelarii premiera? Wtedy ma rację. Bo inflacja przyszła w pierwszym rzędzie właśnie stamtąd.

Premier Morawiecki okazał się człowiekiem niezdecydowanym. Niezdecydowanym, skąd się wzięła inflacja. 

Jeszcze przed agresją Rosji na Ukrainę mówił, że to pochodna polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Teraz natomiast twierdzi, że przyczyną galopującej inflacji jest wojna. Nawet nazywa te inflację Putin – inflacją. Jakie są przyczyny tego strasznego zjawiska ekonomicznego, jakim jest inflacja, która pożera owoce ludzkiej pracy? Moim zdaniem są cztery.

Pierwsza przyczyna to polityka rozdawnictwa PiS, którą można też nazwać kupowaniem elektoratu. Te czternaste, piętnaste i sto dwudzieste piąte emerytury oraz różne inne gifty władzy musiały się skończyć inflacją. Bo nie ma darmowych obiadów. I wszyscy za nie płacimy. To jest pierwsza i podstawowa przyczyna. I niech premier Morawiecki nie zastanawia się czy obecna inflacja przyszła do nas ze wschodu czy z zachodu. Takie rozważania, mają sens tylko wtedy, jeśli zastanawiać się czy ulica Nowogrodzka jest na wschód czy na zachód od kancelarii premiera? Wtedy ma rację. Bo inflacja przyszła w pierwszym rzędzie właśnie stamtąd, a jej źródłem są polityczne dyrektywy prezesa kupowania poparcia społecznego elektoratu.

Druga przyczyna to tarcze antycovidowe. Tutaj podam pewien przykład. W marcu 2020, zaraz na początku pandemii, zadzwonił do mnie właściciel dużego, wielkopolskiego biura turystycznego. Potrzebował drobnej pomocy. Przy okazji, poinformował mnie, że prowadzi swoją działalność w dwóch odrębnych spółkach i na obie z nich otrzymał rządowe wsparcie. Razem 7 milionów złotych. Już wtedy było dla mnie jasne, że to się źle skończy. Bo wiedziałem, że on zapłaci jakieś swoje stare długi, ale w realnym terminie działalności nie rozpocznie. Bo pandemia będzie się pogłębiać. Czyli rząd pieniądze wydał – czytaj dodrukował – a firma i tak nie ruszy. Wtedy poszedłem do banku i z obawy przed inflacją, założyłem sobie konto walutowe. Niestety niewiele przez ten czas na nim oszczędziłem, ale pamiętam ten odruch. Bo jeśli tak wielkie wsparcie mogą dostać wszyscy, to wszyscy będą musieli za to zapłacić. 

Nie mam tutaj jasnego poglądu, czy należało tego zaniechać. Czy należało pozwolić na masowe bankructwa, masową utratę miejsc pracy przez Polaków. Może nie. Może to była diabelska alternatywa, ale to jest właśnie drugie źródło inflacji. Bankructwa wydają się społecznie kosztowniejsze, ale ekonomicznie chyba jednak zdrowsze. 

Przyczyna trzecia. Polityka klimatyczna Unii Europejskiej. Tak. To może być źródłem inflacji, ale z pewnością nie tak poważnym, jak te dwa pierwsze. I można było jej przeciwdziałać, stawiając przez ostatnie lata na energię odnawialną, której rozwój w Polsce – w interesie górniczych związkowców – przez ostatnie lata drastycznie hamowana, przejadając jednocześnie fundusze wpływające do nas z handlu emisjami.

Wreszcie przesłanka czwarta. Wojna w Ukrainie. Tak. To też jest ważny czynnik. I akurat na ten jedyny Mateusz Morawiecki nie ma wpływu. Ale na pierwsze trzy główne ma. Główne powtarzam. Więc nie jest to żadna Putin - inflacja, tylko Morawiecki-inflacja.   

                                                                                Jan Filip Libicki