fbpx

Ani kroku w tył! Czyli o żałosnych rejteradach PiSu

Pamiętam – byłem wtedy członkiem PiS-u i posłem – gdy w sejmie stanęła ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego. Co się działo? Najpierw były okrzyki, że ani kroku w tył, że Nicea albo śmierć! I co? Na końcu Lech Kaczyński potulnie ratyfikował traktat, a partia w większości potulnie go ratyfikowała. Ja wtedy głosowałem przeciwko, bo uważałem i uważam, że Traktat Nicejski był po prostu dla Polski lepszy od Lizbońskiego. Po prostu. 

Swego czasu była też słynna ustawa o IPN, prowadzona przez ministra Patryka Jakiego. I też było, że ani guzika! Aż galopem wycofywano się z tego, do tego stopnia panicznie, że jedyny raz od kiedy jestem senatorem, do Senatu przyszedł premier Morawiecki, prosić by zrobić to jak najszybciej. 

Dalej – uchwały anty LGBT. Ja mam na ten temat jasny pogląd. Nigdy nie zgodzę się na prawne postulaty tych środowisk, ale po co przyjmować uchwały, które są czystą tromtadracją? Głupawą manifestacją, z której PiS się wycofuje? I takie przykłady polityki tej partii można mnożyć. Najpierw głupawa manifestacja pseudo siły, a potem głupawe wycofywanie się rakiem. Wywieszenie białej flagi wśród okrzyków, że to inni ją wywieszają. 

Nie będę apelował do PiSu, żeby coś przemyśleli, nie zgłaszali dziwnych pomysłów, a tych przemyślanych naprawdę bronili, bo to nic nie da. Ta partia tak ma. Jedno jest natomiast pewne. I obserwatorów upewnia w tym historia lex TVN. Że jeśli w PiS chórem krzyczą, że ani kroku wstecz, to zawsze jest to przygotowanie gruntu do żałosnej i kompromitującej rejterady.

                                                                                                                          Jan Filip Libicki