fbpx

Czy „zepsuta klimatyzacja” będzie Maderą Lewicy?

Jeśli chodzi o wczoraj, to pod względem politycznym, wczorajszy dzień należał zdecydowanie do Lewicy. Nie wiem tylko, czy Lewica chce, żeby ten dzień właśnie do niej należał? 

Okazało się bowiem, że na Lewicy mamy bardzo poważny konflikt. Czym on jest spowodowany? Moim zdaniem trzema kwestiami. 

Po pierwsze. To konflikt pokoleniowy. Może nie do końca dobrą ilustracją tego konfliktu jest osoba Włodzimierza Czarzastego, o którym Leszek Miller powiedział swego czasu, że czas biegnie, a on ciągle w młodzieżówce. Generalnie jest to więc konflikt młodej Lewicy, ze starą Lewicą, która wyłącznie z powodów biograficznych na Lewicy się znalazła. Tak naprawdę jednak bardziej pasowałaby do lewego skrzydła Platformy Obywatelskiej. 

Jest to więc konflikt – by tak to obrazowo ująć – Magdaleny Biejat z Wiesławem Szczepańskim i Marceliny Zawiszy z Romualdem Ajchlerem. Obie panie mają poglądy głęboko lewicowe, a obaj panowie mają poglądy lewicowe, bo kiedyś po prostu należeli do PZPR, która była bardziej formułą pozwalającą na zaangażowanie polityczne w czasach PRL, niż wyborem ideowym. 

Włodzimierz Czarzasty wie, że ten element biograficzny skończy się choćby z racji upływającego czasu. I że jeśli ma w Polsce zostać jakaś Lewica, to będzie ona miała charakter właśnie ideowy, a nie biograficzny. Kwestia druga. Publicysta  Salonu 24, Rafał Woś, który jest dla mnie sztandarowym publicystą nowej Lewicy, już dawno namawia do jej koalicji z PiS. Ja też o tym pisałem tutaj, chociaż nie namawiałem. Napisałem tylko o zbieżnościach programowych obu partii. Rafał Woś do takiej koalicji namawiał. I ona się zrealizowała, choćby przy okazji głosowania nad Funduszem Odbudowy : (https://www.salon24.pl/u/jflibicki/1141584,az-sam-sie-sobie-dziwie-zgadzam-sie-z-rafalem-wosiem-lewica-i-pis-sa-sobie-pisani).  

To jest Lewicy biograficznej absolutnie nie do przyjęcia. I to jest tego sporu płaszczyzna druga właśnie. 

Po trzecie. Włodzimierz Czarzasty jest z pierwszego powołania przedsiębiorcą. I myślę, że - ta dusza przedsiębiorcy właśnie - każe mu od czasu do czasu zahandlować z PiSem, przy głośniej retoryce, że oczywiście w życiu nigdy! A dla Ajchlera i Szczepańskiego nigdy jest nigdy, a nie nigdy, ale od czasu do czasu… To są owe trzy powody tej - rozgrzewającej do białości obserwatorów - ważnej dla Lewicy politycznej soboty. 

Jest tylko jeden problem. Problem, który kiedyś dotykał prawicę. Wiem, bo na niej byłem. Otóż cała ta sytuacja, stała się po prostu czystą groteską. Najpierw Włodzimierz Czarzasty, zawiesza oponentów, żeby ci nie mogli go odwołać. Potem – bez informowania ich – zmienia miejsce spotkania. Dlaczego zmienia? Bo… podobno zepsuła się klimatyzacja. 

To wszystko sprawia, że na wizerunku Lewicy pojawiła się najgorsza z możliwych rys. Rysa śmieszności. Rysa kabaretu. A takiej rysy pozbyć się jest niezwykle trudno. 

Rozumiem rozłam po ostrym sporze ideowym, to jest inna sprawa, ale rozłam, któremu towarzyszy wymiana zamków, zmiana miejsca spotkanie i argumenty o klimatyzacji to jest ten typ rozłamu, który musi prowadzić do katastrofy. Dlaczego? 

Bo zawiera jeden detal, który każdemu obserwatorowi – nawet temu na codzień nie zaangażowanemu – zapada w pamięć. Dlaczego i o co się pokłócili? O klimatyzację. Bo podobno im za gorąco było… 

I tak oto dla Lewicy klimatyzacja odgrywa rolę Madery Ryszarda Petru. Tę sytuację też wszyscy rozumieli. W kryzysowej sytuacji, facet – zamiast siedzieć w Sejmie – wyjechał z dziewczyną na Maderę. 

Obawiam się, że „nieczynna klimatyzacja”, może być polityczną Maderą Lewicy. Ona się może z tego już nie podnieść…