Przez te 3 lata wspólnego zasiadania w Radzie, siedziałem za nim. I bardzo często pan Andrzej się odwracał i mówił do mnie: panie Filipie! Pan stanowi moje zaplecze polityczne! Była w tym żarcie zawarta pewna istotna prawda. Bo ten zaprawiony w bojach poznański samorządowiec nigdy nie należał do żadnej partii. Zawsze wchodził do rady z komitetów lokalnych. Tym się szczycił. Panie Andrzeju! Dla mnie to też był zaszczyt, stanowić Pana „zaplecze polityczne”!
- Utworzono .










