Przejdź do głównej treści

Producenci mebli mierzą się z nawet 50-proc. spadkiem zamówień

| newseria.pl | Gospodarka

 

Rosnące ceny surowców do produkcji i energii powodują, że polska branża meblarska zaczyna tracić swoją konkurencyjność na rzecz tańszych producentów z Rumunii, Bułgarii, Białorusi czy Chin. Klienci odkładają zakupy mebli na lepsze czasy, co skutkuje spadkiem zamówień krajowych i zagranicznych nawet o 50 proc. Sytuacji nie poprawiają także braki kadrowe w branży oraz niekorzystny system sprzedaży drewna na krajowym rynku. Dla sektora, który odpowiada pośrednio i bezpośrednio za ok. 400 tys. miejsc pracy, wszystkie te czynniki mogą oznaczać poważne problemy.

 

 Inflacja i wojna w Ukrainie odbijają się na branży meblarskiej w sposób negatywny. Z jednej strony mamy cały czas wzrost kosztów surowców do produkcji mebli, co już dzisiaj jest bardzo trudne do udźwignięcia i do przełożenia na klientów, natomiast z drugiej strony nasi klienci mają coraz mniej zasobów finansowych do tego, żeby te meble kupować. To nie jest produkt pierwszej potrzeby i ich zakup jest zazwyczaj odkładany na lepszy czas, na bardziej przychylne warunki do tego, żeby inwestować w swoje przestrzenie mieszkaniowe – mówi agencji Newseria Biznes Michał Strzelecki, dyrektor biura Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.

To zaś przekłada się na spadek zamówień. Chociaż ekspert nie chce go określać jako zapaści, to podkreśla, że sytuacja jest coraz trudniejsza. Potwierdzają to też badania GUS, wedle których sytuacja gospodarcza przedsiębiorstw meblarskich jest najgorsza od stycznia 2014 roku.

– W zasadzie spadki zamówień, czy to z rynku polskiego, czy z rynków eksportowych, sięgają już dzisiaj 50 proc. W ten sposób fabryki w zasadzie nie mają jak produkować przez dwa czy trzy dni w tygodniu. Magazyny dosyć szybko się wypełniają gotowymi meblami przy naszych zdolnościach produkcyjnych, więc ta sytuacja jest w tej chwili bardzo poważna. Musimy znaleźć rozwiązania, które ten spadek zamówień w jakiś sposób ograniczą czy wprost go zatrzymają – podkreśla Michał Strzelecki.

Polska branża meblarska jest szóstym największym producentem mebli na świecie i drugim światowym eksporterem. Na tę silną pozycję kilkadziesiąt tysięcy firm meblarskich pracuje od kilku dekad. Teraz przez znaczący wzrost kosztów produkcji tracą swoją konkurencyjność. Jednym z powodów tych podwyżek są sankcje nałożone na Rosję i Białoruś. Polskie firmy straciły bowiem możliwość kupowania na tych rynkach tańszych (mniej więcej o jedną trzecią) materiałów drewnopochodnych i surowca drzewnego. Są więc zmuszone przenosić część zwiększonych kosztów produkcji na klientów.

– Dzisiaj klienci już tych podwyżek nie akceptują. To jest oczywiście efekt obecnej sytuacji geopolitycznej w Europie i na świecie, natomiast musimy cały czas pamiętać, że nasza konkurencja nie śpi i ona jest dzisiaj dużo tańsza. Myślę o producentach mebli z Rumunii, Bułgarii, oczywiście Chiny, które tylko w tamtym roku zwiększyły eksport mebli do Polski prawie dwukrotnie – mówi ekspert OIGPM.

Konkurencją są także produkty z Białorusi, o 30 proc. tańsze niż polskie. Sankcje spowodowały bowiem zablokowanie importu mebli tylko z Rosji.

– Meble z Białorusi mogą być wprowadzane bez żadnych ograniczeń na teren Unii Europejskiej i do Polski, meble, które się produkuje z dużo tańszych surowców, niż mogą to robić polscy producenci mebli, przez co zyskują tę przewagę konkurencyjną, a przede wszystkim są pewnego rodzaju benchmarkiem na rynku. Dzisiaj klienci oczekują od nas, żebyśmy sprzedawali meble po cenach ofertowanych z Białorusi, a to nie jest możliwe przy dzisiejszych kosztach produktów, energii elektrycznej czy płac – wyjaśnia Michał Strzelecki.

Branża apeluje więc o zakaz importu mebli z Białorusi, czyli objęcie sankcjami również białoruskich firm. W apelu, jaki prezes OIGPM wystosował w tym tygodniu do premiera, znalazł się postulat wprowadzenia rekompensat związanych z dynamicznym wzrostem cen energii elektrycznej oraz zwolnienia branży z tzw. podatku od nadmiarowych zysków. Branża liczy również na rządowe wsparcie przy promocji polskich mebli na dalszych zagranicznych rynkach, np. w Stanach Zjednoczonych czy Azji, m.in. w Indiach.

 My cały czas konkurujemy na rynkach wysoko rozwiniętych, musimy wchodzić na rynki odległe, co się wiąże z dużymi kosztami takiej ekspansji. Ta sfera promocji musi być zupełnie inaczej poukładana i pomoc jest tutaj cały czas potrzebna – apeluje ekspert Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli. – To jest nie tylko kwestia promocji czy udziału w targach, ale to jest często kwestia budowy całych centrów logistycznych czy sieci logistycznych, żeby te meble można było tam sprzedawać.

Branża, podobnie jak wiele innych sektorów, mierzy się także z brakiem kadr oraz odpowiednich kompetencji. Firmy produkujące meble potrzebują dziś bowiem nie stricte stolarzy, ale informatyków i specjalistów, którzy będą obsługiwać zautomatyzowane linie produkcyjne.

 Dalsza automatyzacja i robotyzacja niektórych procesów są już dzisiaj koniecznością, bo gdzieś musimy szukać oszczędności – mówi Michał Strzelecki.

Przedstawiciele Izby już w lipcu przestrzegali, że polskiej branży meblarskiej grozi fala upadłości i masowych zwolnień pracowników. Według prognoz OIGPM i B+R Studio w 2023 roku nastąpi spadek o 8 proc. wartości i aż o 30 proc. wolumenu produkcji sprzedanej w sektorze meblarskim. Jak wyjaśniają eksperci, trudna sytuacja w branży nie pozostanie bez wpływu na całą krajową gospodarkę. Produkcja mebli odpowiada dziś bowiem za 2,3 proc. polskiego PKB oraz 400 tys. miejsc pracy (bezpośrednio i pośrednio).

– To także blisko 10 mld euro dodatniego salda zagranicznego w wymianie handlowej. To są wszystko rzeczy, które dla naszej branży są bardzo istotne i dla polskiej gospodarki również – mówi ekspert.

 

Luka płacowa, czyli różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn, to wciąż powszechny problem w Unii Europejskiej. Niższe wynagrodzenia przekładają się na dysproporcje w wysokości emerytur. To z kolei naraża kobiety w wieku emerytalnym na ubóstwo. Parlament Europejski na ostatnim posiedzeniu wezwał Komisj…
– Stany Zjednoczone – mimo coraz ostrzejszej retoryki wobec Europy – nadal potrzebują silnych relacji transatlantyckich – przekonuje Antonia Ferrier, założycielka En Avant Strategies, firmy doradczo-strategicznej działającej na styku polityki, bezpieczeństwa i biznesu. Jak podkreśla, wzajemne relac…
Wejście w życie systemu ETS2 zostało przesunięte z 2027 na 2028 rok. Zdaniem Bogdana Rzońcy, posła do Parlamentu Europejskiego z PiS i EKR, powinno to zostać całkowicie zablokowane. – Nasza grupa będzie o to zabiegać, ponieważ ETS2 bardzo podwyższa ceny energii we wszystkich krajach Unii Europejski…
Podkreślenie polskiej siły gospodarczej i wsparcie ekspansji naszych firm na światowe rynki – to szanse, jakie zdaniem ekspertów z Instytutu Sobieskiego stwarza obecność Polski w G20. Nasz kraj zaproszono na najbliższy szczyt w Miami w roli gościa, jednak Polska chce się starać o stałe członkostwo…
Polski płyn do mycia naczyń opracowany w latach 60. pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych produktów chemii gospodarczej w kraju i znajduje się w czołówce sprzedaży. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że recepturę charakterystycznego miętowego Ludwika stworzyli polscy inżynierowie z…
Przez konflikt na Bliskim Wschodzie drożeje ropa naftowa, a w konsekwencji paliwo lotnicze. To w połączeniu z większym popytem niż podażą na bilety lotnicze może doprowadzić do ich chwilowej podwyżki. Od wybuchu wojny odwołano już 90 lotów obsługiwanych przez warszawskie Lotnisko Chopina. Eksperci…
Żadne z 1020 polskich miast nie ma wskaźnika dzietności, który pozwala na zastępowalność pokoleń, a 70 miast ma tak niski wskaźnik, że za dwa pokolenia mogą zniknąć z mapy Polski – wynika z danych Związku Miast Polskich. Malejąca liczba urodzeń, migracje młodych, przedsiębiorczych ludzi i starzenie…