fbpx

Michał Zieliński: Kiedy ma się pasję, można zrobić więcej dla innych

Michał Zieliński łączy w swoim zyciu pasję i pracę. Uważa, że dzięki temu moża zrobić więcej dla ludzi.

Dyrektor Wielkopolskiego Oddziału Regionalnego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ubiega sie o mandat posła z okręgu pilskiego - nr 38. Jest kandydatem do Sejmu z listy PiS. Udzielił nam krótkiego wywiadu.

Dlaczego zdecydował się Pan kandydować do Sejmu?

- Północno-zachodnia część Wielkopolski potrzebuje przedstawicieli w Sejmie.
To gwarancja rozwoju dla całego regionu. Aktualnie jestem dyrektorem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Poznaniu i wiem z jakimi problemami zmagają się każdego dnia rolnicy. Chcę wykorzystać swoje doświadczenie i wiedzę do tego, aby polskie rolnictwo było konkurencyjne i silne. To podstawa.

Jest Pan prezesem Obornickiego Klubu Lekkoatletycznego. Niedawno zorganizowaliście zawody „Biegamy-pomagamy”, w której brały udział sztafety. Dochód z zawodów przeznaczacie na pomoc chorym dzieciom.

- Kiedy ma się pasję i fajnych oraz zmotywowanych ludzi wokół siebie, to jest to dobra okazja, aby właśnie poprzez sport pomagać potrzebującym. W ubiegłym zorganizowaliśmy pomoc na kolejny etap leczenia małej Emilki. Dziewczynka zmagała się
z niebezpiecznym dla zdrowia znamieniem.
W tym roku zebraliśmy ponad 15000 złotych.
Z tej kwoty 9 tys. zł z wpisowego zasiliło konto Fundacji „Ja nie mogę czekać". Z kolei 6400 złotych zebraliśmy do puszek dla Michaliny Maksymowicz, licytując cenne przedmioty

od naszych darczyńców oraz sprzedając pyszne ciasta i rękodzieła. W tym miejscu raz jeszcze dziękuję wszystkim, dzięki którym obie zbiórki się powiodły.

Co jest w Pana życiu ważniejsze: polityka czy sport?

- To są dwa różne światy, choć i jeden i drugi może dać dużo emocji i satysfakcji z pracy. Pochodzę z rodziny o bogatych tradycjach sportowych. Moi rodzice - Janina i Bohdan Zielińscy - przez kilkadziesiąt lat jako nauczyciele i trenerzy wychowali w Szamotułach kilka sportowych pokoleń. Również ja mam na swoim koncie kilka sukcesów. Jako reprezentant MKS Szamotuły zdobyłem raz mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski SZS
w trójskoku. Obornicki Klub Lekkoatletyczny założyłem kilka lat temu właśnie po to, aby mogli w nim trenować moi synowie i ich koledzy. Dzięki zaangażowaniu bardzo wielu osób, w naszym Klubie trenuje już na stałe kilkudziesięciu młodych ludzi. Jeśli daje im się możliwości, to oni dają z siebie wszystko. Z kolei polityka i praca w samorządzie daje możliwość przeniesienia dobrych emocji ze sportu do pracy na rzecz innych. Tak to już jest, że im człowiek ma więcej do zrobienia, tym jest bardziej zorganizowany. W jednym i drugim ważne są wyniki.

Jaki jest więc Pana plan na pracę w Sejmie?

- Zdecydowanie stawiam na rozwój rolnictwa, budowę obwodnic oraz rozbudowę sieci dróg ekspresowych i lokalnych. Chcę gwarancji finansowania warunków treningowych i miejsc aktywnego wypoczynku dla dzieci i młodzieży z małych miast i wsi. Uważam, że priorytetem w miastach powiatowych jest dofinansowanie szpitali oraz zakup nowoczesnego sprzętu.
To najważniejsze punkty mojego programu. Ale to nie wszystko. Chcę zająć się także m.in. krzewieniem polskiej historii oraz zapewnieniem godnej oprawy miejsc pamięci historycznej, takich na przykład jak znajdujące się groby pomordowanych podczas II wojny światowej
w lasach kobylnickich w gminie Obrzycko, czy też mogiły w lasach rożnowskich koło Obornik. Brakuje tam tablic, wyznaczonych ścieżek do tych miejsc, wiele z nich niszczeje.
A potrzebna jest w tych miejscach często niewielka infrastruktura: ławki, niewielki parking czy najprostsze, wyraźne oznakowanie prowadzące do tych miejsc. Sprawa do zrobienia są dziesiątki, ale jako sportowiec z natury wiem, że nie wolno się poddawać. Nie zawsze też nagrodą jest podium. Ale i tak warto.